Świętochłowiczanka pielgrzymuje pieszo do Rzymu

Pierwszego dnia pielgrzymki, czyli 25 czerwca, przeszła 38 kilometrów z domu do Sośnicowic, trzeciego była już w Czechach. Szlakami św. Antoniego, św. Franciszka i oczywiście św. Jakuba przeszła Austrię i dotarła do Włoch. Celem jest Rzym – pani Anna Fijałkowska, podróżniczka ze Świętochłowic, dojdzie tam najprawdopodobniej 2 lub 3 września.

W podróży jest już 40 dni. Na plecach dźwiga ponad 10-kilogramowy plecak, w którym do niedawna był też namiot. Kiedy jednak przebyte kilometry i upał zaczęły mocno dawać się we znaki, zostawiła go w jednej z parafii. Anna Fijałkowska, nauczycielka w SP nr 19 oraz prezes świętochłowickiego oddziału PTTK,  to doświadczona podróżniczka – ma za sobą już m.in. cztery, piesze, samotne pielgrzymki do Santiago de Compostela. W tym roku zdecydowała się na pieszą pielgrzymkę do Rzymu.

Kiedy w zeszłym roku po zakończeniu Camino Portugalskiego zastanawiałam się, czy nie zakończyć długiego pielgrzymowania, stwierdziłam, że jeszcze nie pora, jeszcze wiele intencji nie zostało spełnionych, że jeszcze o wiele spraw muszę prosić. Zdecydowałam się uczcić mój osobisty jubileusz pielgrzymowania czymś szczególnym, trudniejszym – pielgrzymką do Rzymu. Na początku rozważałam trasę znaną pielgrzymom Via Francigena, ale doszłam do wniosku, że tym razem muszę zacząć z domu. Po wielu przemyśleniach, przymiarkach zdecydowałam się iść przez Czechy, Austrię, a we Włoszech od Wenecji Drogą św. Antoniego do La Verna, dalej Drogą św. Franciszka do Asyżu, skręcić do Sanktuarium św Rity w Cascia i stamtąd prosto do Rzymu. Te Sanktuaria wybrałam specjalnie ze względu na intencje moje i nie tylko – pisze pani Anna Fijałkowska z podróży.

Wędruje utartymi szlakami lub wzdłuż głównych dróg i rzek, torów kolejowych albo przez dzikie pola i wymarłe miasteczka. Kieruje się żółtymi strzałkami. Zabłądzić łatwo – zdarzyło się to Pani Annie nie tylko na trasie, ale też w labiryncie klasztornych korytarzy u włoskich Franciszkanek Misjonarek od Krzyża, gdzie nocowała. Podróżuje tylko w dzień, a noce spędza w różnych miejscach: w hostelach, pensjonatach, czasem na parafiach lub u życzliwych, napotkanych ludzi. Jak się przekonała, dokumenty pielgrzyma nie zawsze otwierają drzwi.

Otrzymałam od proboszcza parafii MB Różańcowej w Chropaczowie Testimonum, to jest zaświadczenie o charakterze religijnym mojej pielgrzymki oraz mam Credencial międzynarodowy. Mimo tego, głównie w Czechach miałam problemy ze znalezieniem noclegu na parafiach. Księża stwierdzali, że udzielania noclegu zabronił im biskup. W Austrii było dużo lepiej, nie tylko spałam na parafiach, ale też w domach ludzi – relacjonuje pani Anna.

Szukała też noclegu w towarzystwie poznanego podczas wędrówki pielgrzyma idącego z Wenecji do Asyżu.

Bycie kobietą – pielgrzymem we Włoszech (po tej stronie) nie jest proste, mężczyźnie łatwiej znaleźć nocleg. Przykład: jutro idę do Ferrary i razem z nowo poznanym pielgrzymem szukaliśmy najtańszego. Najtańszy jest przy kościele św. Jakuba. ale nie przyjmują tam kobiet. Sprawiedliwe to, oczywiście nie- relacjonowała pani Anna tego dnia.

W ciągu dwóch tygodni pani Anna przeszła 327 kilometrów, 21 dzień wędrówki podsumowała słowami: ”dusza śpiewa a nogi umierają”. Bardzo cieszą ją spotkania z mieszkańcami mijanych miejscowości, zwłaszcza z Caminowiczami – jak tłumaczy pani Anna to „specjalny gatunek ludzi rozkochanych w Drogach św. Jakuba”, którzy chętnie proponują ciepły posiłek czy po prostu łyk wody. Na trasie pielgrzymki pani Anna spotyka też Polaków –  rodzimą ekipę budowlaną w okolicy Wiednia, Polkę mieszkająca od 30 lat w Knittelfeld i kapucynów w Wiener Neustadt.

Zdarzają się też podczas podróży „dni lenia”,  jak nazywa je pani Anna. Zatrzymuje się wówczas dłużej w danym miejscu i po prostu zwiedza. Odwiedziła już m.in. jedno z najbardziej znanych miejsc pielgrzymkowych na Morawach – Bazylikę Mniejszą NMP w Svatý Kopeček, włoską Padwę i inne miejsca.

Trafiłam (przypadkiem, ale jakże szczęśliwym) do Bazyliki di San Giustina z XVI w., która nie tylko imponuje wielkością, ale kryje w swoim wnętrzu … grobowiec ze szczątkami św. Łukasza Ewangelisty. Wokół cisza, słychać tylko czasami ciche odgłosy kroków garstki zwiedzających, którzy jakby przytłoczeni ogromem budowli bali się mówić. Niesamowita atmosfera – opisuje pani Anna zwiedzanie włoskiego Monselice.

Nie obyło się także bez wizyty w gabinecie lekarskim w związku ze stanem zapalnym po ugryzieniu muszek. Pani Anna uspokaja, że czuje się już lepiej.

Z nogami coraz lepiej, ślady jeszcze są widoczne, ale już nie swędzi. Niestety, chodzenia po asfaltowej drodze niezbyt dobrze wpływa na stopy, coraz bardziej bolą. Upał niemiłosierny daje się we znaki, idzie się z trudem, w większości bez cienia – pisze podróżniczka

Do końca pielgrzymki pozostał pani Annie miesiąc.

Mam nadzieję, że dotrę do Rzymu na 2 lub 3 września. Wykorzystam czas oczekiwania na samolot powrotny na odwiedzenie grobu św Jana Pawła II, św. Piotra w Bazylice, czterech Bazylik Rzymskich oraz zwiedzenie Muzeum Watykańskiego – zapowiada świętochłowiczanka

Swoją podróż relacjonuje na facebookowym profilu. Dzięki barwnym opisom i licznym zdjęciom każdy może „wędrować” razem z nią. Życzymy pani Annie wytrwałości i szczęśliwej podróży!

https://swiony.pl/i,swietochlowiczanka-pielgrzymuje-pieszo-do-rzymu,100,865325.html

 

Wskazówki pielgrzymów

Pilgrims tips

Pilgrims tips

Pilgrims tips

Pilgrims tips

Pilgrims tips

Pilgrims tips

Ostatnio dodane na mapie

Last added places

Last added places

Last added places

Last added places

Last added places

Last added places